środa, 13 stycznia 2016

Od Dean'a

Od Dean'a

Sklep miałem nie daleko od motelu, nie często to robię
ale poszedłem pieszo. Chleb, mleko, trochę warzyw i
nagle wpadłem na jakąś brunetkę.
-Sorki, śliczna.
Burknęła coś w stylu ,,nie ma sprawy" i poszła dalej.
Oglądając ją od tyłu jeszcze dodałem tak aby usłyszała,
nie miałem w planach tego aby cały sklep też słyszał ale stało się.
-Jezu ! dziewczyno jak ty olśniewasz, może pójdziesz ze mną na kolację ?
Była mało rozmowna, nawet się nie spojrzała, ale chyba się uśmiechnęła,
albo mi się zdawało... Odpuściłem ją sobie i kontynuowałem zakupy.
Mogłem jednak przyjechać jakimś wozem, głupio tak latać z zakupami.
Wyszedłem z monopolowego i wracałem zamyślony.
Miałem dziś skończyć robić autko tamtej, muszę się sprężyć...
Przyśpieszyłem kroku, moim oczom ukazała się ta sama babka co była
w sklepie, szła dokładnie do tego samego motelu co ja.
Nie odzywałem sie, wolałem podziwiać kobiety od tyłu, ale gdy wchodziła
już do swojego pokoju, odezwałem się.
-Czekaj !
Zatrzymała się i spojrzała na mnie, wtedy ja sie odwróciłem i nagle
z otwartą japą znów na nią spojrzałem.

-Nie spodziewałaś się ?! Też tu mieszkam !  cieszysz się ? - kiwnąłem brwiami
-Bardzo... - powiedziała zamykając drzwi.
Chyba nic z tego, mój urok na nią nie działa.
Odłożyłem zakupy, na szybko zjadłem kilka kanapek i zwinąłem sie do warsztatu.
Wchodząc przez magazynek na plac, rzuciłem koszulę na kręcone krzesło przy biurku.
Napiłem się już zimnej kawy stojącej obok i zmieniłem spodnie.
Naprawa auta dużo nie zajmie, jakąś chwilkę, nawet akumulator jest cały.
Gdy się ładował, zajrzałem głąbiej do samochodu, powymieniałem oleje, zrobiłem przegląd.
Po skończonej naprawie wsiadłem do niego na miejsce kierowcy, chwyciłem za kierownicę
i go odpaliłem, nigdzie nie jechałem, tak tylko w miejscu go przepalałem.
Nagle ni z tego ni z owego usiadła obok właścicielka auta. Jej akumulator, jeszcze się ładował.
Troche się zdziwiłem ale nie przestałem robić tego co robiłem.
-Jeszcze nie skończyłem.
-Widzę, a kiedy skończysz ?
-Za jakieś 15 minut. - sięgnąłem do schowka i podałem jej przegląd - stracił ważność, podbiłem ci.
-O, dzięki.
I zapadła cisza, ja tępo wsłuchiwałem się w samochód a ona obracała oczami raz na mnie raz za okno, wiedziałem że chciała coś powiedzieć, ale się powstrzymywała.
-Może kawy ? - przerwałem niezręczną cisze
-Pewnie ! - odparła entuzjastycznie
Zaprowadziłem ją do gabinetu. Był ciemny, zagracony i mało czysty. Uprzątnąłem biurko, podałem kawę.Ona usiadła na kręconym krześle a ja oparłem się o biurko trzymając zimną kawe.
-Jestem Izabela i wiesz co trochę tu śmierdzi benzyną - zaczęła
-Ja Dean... - przerwała
-Wiem pisało na wizytówce
-Właśnie... Jakoś nie byłem tym lubiącym sprzątać, a o czystość warsztacie ciężko.
-Tym ? A kto lubił ? - dociekała
-Taki jeden, nie ważne.

Minęło 15 min, sprawdziłem jej akumulator, auto, wszystko działało więc kluczyki od samochodu
wróciły do właścicielki a ja do motelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz