piątek, 15 stycznia 2016

Od Diany (Anastazji)

Minęło parę dni. Jako ze zapowiadało sie wszystko normalnie pozwoliłam Alkowi zapisać się do szkoły. W sumie mu się nie dziwię że nalegał. Od zawsze lubił się uczyć. JA nie mogłam sobie jednak pozwolić na edukowanie się. Musiałam znaleźć pracę. Najlepiej gdzieś niedaleko. Dlatego też postanowiłam zapytać w barze który był niedaleko motelu.
Akurat zastałam szefa.
-Dzień dobry Panu.
-Witam. W czym mogę pomóc?
-Chciałam zapytać się o pracę.
-Hmm ostatnio mieliśmy trochę przeludniony skład ale wczoraj odeszła jedna z dziewczyn więc znalazłoby sie miejsce.
Poszliśmy do jego biura omówić wszystko.

Po kilkunastu minutach wyszłam. byłam zadowolona. Dostałam pracę praktycznie z miejsca i miałam zacząć na nocną zmianę. Martwiłam sie trochę o Alka ze zostanie sam w domku na noc ale był już dużym chłopcem. Musi dać sobie radę a jak na razie nic mu nie grozi. Znałam go na tyle że na pewno nie przyjdzie mu nic głupiego do głowy pod moją nieobecność.
Zrobiłam jeszcze drobne zakupy i wróciłam do domku. Postanowiłam wykonać parę domowych obowiązków. Posprzątałam domek tak że nadawał sie wreszcie do zamieszkania co zajęło mi 3 godziny oraz zrobiłam pranie. Przy dzisiejszej technologii wszystko było dużo łatwiejsze.
Alek wrócił popołudniu akurat wtedy kiedy skończyłam robić obiad. Usiedliśmy przy niewielkim stoliku przy którym pomieściły by się zaledwie trzy osoby i jedliśmy.
-Znalazłam pracę w miejscowym barze.
-W barze?
-Żadna praca nie hańbi.
-No ale..
-Zaczynam od razu. Niestety zaczynam od nocnej zmiany. Dasz sobie radę?
-Nie mam 5 lat a 112 siostro.
-Dobrze ale czy aby na pewno?
-Słuchaj. Zapomniałaś o czym sobie obiecywaliśmy? Obiecywaliśmy sobie że pomimo wszystkiego jakoś sobie damy radę i będziemy sie trzymać razem. Nie pracujesz na końcu miasta a zaledwie kilkaset metrów dalej od motelu. W razie problemów chuć żadnych nie będzie mogę przyjść do ciebie.
-Dobrze. Ale tylko pod takim warunkiem będziesz wychodzić.
-Może i ja bym sobie znalazł coś dorywczego?
-Jesteś za młody.
-Byłem młodszy kiedy przygotowywano mnie do przejęcia władzy jako car. Dam sobie radę z praca dorywczą.
-Ucz się. Będziesz starszy to porozmawiamy.
-Mam 112 lat! -zaśmiał się.
-To nadal za mało.
Pocałowałam go w czoło i zabrałam puste naczynia. Pozmywałam, wzięłam prysznic, przebrałam się i poszłam do pracy upewniając sie jeszcze że Alek będzie bezpieczny.

Weszłam do baru i od razu poszłam na swoje miejsce. Za barem stała już jakaś dziewczyna. Przynajmniej nie będę pracowała sama.
-Hej to ty jesteś Diana? Szef mi o tobie mówił. Ja jestem Jane. Miło ze wreszcie nie będę na nocnej sama.
-JA też sie cieszę. Bałam sie że będę sama. Miło mi ciebie poznać.-powiedziałam z uśmiechem.
-Rosjanka?
-Aż tak bardzo słychać?
-Trochę. JA jestem miejscowa. Od dawna tu jesteś?
-Niecały tydzień.
-Z rodzicami sie wprowadziłaś?
Trochę za dużo pytań ale dziewczyna wydawała sie miła.
-Z bratem.
-Sami? Ile masz lat?
-Dziś kończę osiemnaście.
Plus jakieś 98 lat ale to nic ważnego prawda?
-To najlepszego! Nie no tak nie może być! Już ci robię drinka urodzinowego!
-Ale w pracy..
-Szef przymknie oko.
Zrobiła dwa drinki i wypiłyśmy. Po chwili przyszedł jakiś chłopak i złożył zamówienie na piwo. Dobrze że to ja nalewałam piwa a nie robiłam drinki. Nie to ze nie umiałam bo w końcu jestem Rosjanką to znam sie na tym trochę ale właśnie trochę. Ani za dobra nie jestem ani zła. Piwa nie było sztuką nalewać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz