Nie podobał mi się coraz bardziej ten Alex. Groził Jane a w dodatku najwyraźniej miał zamiar zaprzyjaźnić się z moim bratem. Gdyby był człowiekiem szybko bym sobie z nim poradziła ale z wampirem nie jest łatwo. Jak już taki się uczepi to się nie odczepi tak łatwo. Mark pomimo iż minęło prawie sto lat nadal za mną gonił i w dodatku nie sam. Od niego samego jakoś udałoby mi się uciec ale niestety zwerbował łowców.
Po pracy wróciła do domu. Alek spał. Całe szczęście był cały i jak na razie bezpieczny.
Usiadła na swoim łóżku po drugiej stronie pokoju i wyjełam spod poduszki zdjęcie. Było to stare zdjęcie które przedstawiało mnie i całą moją rodzinę. Łzy napłynęły mi do oczu. Gdybym wtedy... Dała im też krwi Marka.. Przynajmniej byli byśmy teraz razem. Moje trzy siostry i rodzice. Zostali brutalnie zamordowani przez tajną policję. Ja i Alek wtedy teź zgineliśmy. Ale mieliśmy w swoim organizmie krew wampira dlatego nie do końca umarliśmy. Bo w sumie byliśmy żywymi trupami.
Nadal pamiętam ten koszmar.
Przez dłuższy czas byliśmy więźniami własnych poddanych!!! Szykanowani, traktowani bez szacunku, poniżani, wyśmiewani i wiele gorszych rzeczy. Byliśmy gorzej traktowani niż niewolnicy!
Wtedy było nam naprawdę ciężko. Byliśmy przyzwyczajeni do luksusów. A tu taką zmiana.
I ten dzień. Powiedziano nam że zostaniemy przewiezieni. Zaprowadzono nas i część służby która nam pozostała do pokoju w którym mieliśmy czekać na samochód. Po chwili wpadli uzbrojeni ludzie. Odczytano wyrok. Nadal słyszałam słowa które zdążył wypowiedzieć mój ojciec, ostatni car. "Co? Co?" poczym strzelono mu w skroń. Następny był mój brat który przeżywał wtedy kolejny atak choroby na którą by umarł. Główny kat strzelił do niego ale go nie zabił. Mój braciszek wił się na ziemi w bólach. Dopiero kolejny z kątów go dobił. Padła fala strzałów w której została ranna. Upadłam. Starała się uchronić przed strzałami. Ostatnie co zobaczyłam to jak moje siostry, mama i służba padają na ziemię.. Potem była ciemność.
Kiedy się ubodziłam byłam już nieumarłą. Obok mnie leżał Alek. Był martwy. Płakałam. Nie wiedziałam co się stało. Nic nie rozumiałam. Nie wiedziałam gdzie jest moja rodzina i gdzie ją jestem. Wzięłam ciało swojego brata na ręce. Nawet wtedy jak żył nie był ciężki a po śmierci prawie nic nie ważył a ją miałam dziwnie więcej siły. Szukała schronienia. Niedaleko była kopalnia. Trafiłam na nią przypadkiem. Tam położyłam delikatnie brata na ziemi. Nie wiedziałam wtedy że on się obudzi. Płakałam długo i zastanawiałam się dlaczego ją nie jestem martwa. Następnego dnia mój brat jeszcze był martwy. Byłam głodna. Bardzo głodna. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że łakne krwi. Szukała czegoś do jedzenia. Prowadzona węchem zajrzałam do zsypu. Pod gruzem coś było. Zaczełam sie do tego dostawać. I wtedy znalazłam ciała rodziców i sióstr. Po fali przerażenia, załamania zrozumiałem co doprowadziło mnie do nich i dlaczego "żyję". Stała się taką jak on. Jak Mark. I wtedy zrozumiałam że Alek też powinien się przemienić. Trwało to długo. Trzy dni potem kiedy już symbolicznie pochowałam rodzinę on się obudził. Był w takim samym stanie psychicznym jak ją po przebudzeniu. Wytłumaczyła mu co się stało. I wtedy znalazł nas Mark. Jako źe stałam się wampirem wiedziałam więcej i co najważniejsze wiedziałam co on mi robił. Manipulował i narzucał swoją wolę. Wmówił mi że go kocham. Na początku nie uciekałam. Zabrał mnie i brata do swojej rezydencji. W nocy uciekliśmy z Alkiem.
Od tamtego czasu jesteśmy sami i uciekamy. Już prawie sto lat. I ani razu nie byliśmy na grobie rodziny. Nie mogliśmy co nie oznacza że nie chcieliśmy. Marzymy o tym.
Alek się przebudził. Zobaczył źe płacze.
-Co się stało?-zapytał.
A kiedy podszedł już nie musiał pytać. Przytulił mnie.
-Oni są z nami. Czuwają. Wiedzą że nam ich brakuje. Kiedyś znów będziemy razem.
Przetarłam twarz z łez.
-Wiem. Ale to kiedyś jest na prawdę dalekie patrząc na to że jesteśmy nie umarłymi.
-Będzie dobrze. Mamy siebie.
Westchnęła i po chwili się opanowałam.
-Przepraszam że cię obudziłam.
-I tak nie potrzebuje snu.
Co fakt to fakt. Nie potrzebowaliśmy snu.
-Jak było w pracy?
-Nie spotykaj się z Alexem. On nie jest tym za kogo go uważasz. Czuje to. Wiem to.
-Dramatyzujesz.
Wiedziałam że nic nie wskuram więc na razie dopuściłam.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Od Diany (Anastazji)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz