-Z kim rozmawiałaś?-zapytał Alek kiedy kładłam zakupy na stole.
-Z nikim nie rozmawiałam. Jakiś chłopak mnie zaczepił. W tych czasach nie traktuje sie już kobiet z szacunkiem jak za naszych czasów.
-Mogę załatwić tę sprawę. Nikt nie będzie zaczepiał mojej sipstry kiedy ona sobie tego nie życzy.
-Alek spokojnie. Jestem już duża a poza tym jestem starsza od ciebie o 3 lata łobuzie.
-I co z tego? To chłopak powinien chronić swoją rodzinę a nie kobieta.
-Czasy się młody zmieniły. Trzeba wreszcie to zrozumieć.
-Nie chce.. Ja chcę żyć normalnie.
-Oj Alek Alek.. Żyjemy najbardziej normalnie jak możemy.
-Powinnaś sobie kogoś znaleźć.
Przerwałam wypakowywanie zakupów i spojrzałam na niego.
-Chyba sobie żartujesz. Chyba nie pamiętasz jakie mam szczęście do mężczyzn oraz jakie byłoby to niebezpieczeństwo.
-Oj tam. Potrzebujesz kogoś.
-Nie, Alek. Tak mi dobrze. Na prawde. Za życia gdyby nie to że mną manipulowano także z pewnością wolałabym być sama. Mniej zmartwień.
-E tam.
Przewróciłam oczami. Ci chłopcy to są jednak z innej planety.
-Właśnie.. Po jak ciebie nie było dużo myślałem o tym by żyć normalnie. Na prawde chciałbym pójść do szkoły.
-Ale wiesz że mimo wszystko długo tu nie będziemy. Góra dwa czy trzy miesiące.
-To i tak dużo! Zwykle po paru tygodniach się przenosimy. Proszę..
-Dobrze ale za tydzień. Wtedy na swoim fałszywym dowodzie skończę osiemnaście lat i wedle tutejszego prawa będę pełnoletnia i będę mogła stać się twoim prawnym opiekunem. Bez tego będę musiała użyć na dyrekcji hipnozy by Cię przyjeli. A wiesz żs tego nie lubię i wolę unikać.
-Za tydzień.. To wcale nie tak długo. Dam rade.
-Dobrze a teraz szykujmy się powoli spać. Już robi się późno.
środa, 13 stycznia 2016
Od Diany (Anastazji)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz