niedziela, 17 stycznia 2016

Od Dean'a

Po wyjściu Jane, usiadłem z powrotem przy barze i piłem kolejnego
browara.
-Co tam powiesz Diano ? - chciałem zacząć jakiś temat
Ona wciąż pracowała.
-Jeśli szukasz laski na jedną noc to daruj sobie
-Źle mnie oceniasz, jakbym chciał LASKĘ poszedł bym do sklepu,
jakbym chciał kurwę poszedł bym do burdelu, ale nic z tych
rzeczy.
-Więc czego chcesz ?
-Pogadać, wydajecie się okej, trochę agresywne ale to mnie kręci- puściłem do niej oczko.

-Głupi jesteś - uśmiechnęła się wycierając kufel po piwie
-Nie pierwszy raz to słyszę, wykaż się większą kreatywnością - napiłem się - a ten gościu, Alex tak ? Jak chcecie, mogę zrobić z nim porządek.
Diana spuściła głowę i się uśmiechnęła, jakbym był dzieciakiem maksymalnie
w wieku 12 lat i chciałbym pobić jakiegoś starszaka.
-Nie, dzięki, raczej damy sobie radę. Zauważyłam ,że sporo pijesz,
zazwyczaj pijąc ci którzy są samotni lub ci których coś trapi, chcesz mi powiedzieć o co chodzi ? -położyła jedną dłoń na piersi
drugą zaś podniosła do góry, zgiętą w łokciu - słowo honoru, nie wygadam nic nikomu.
Gdy to mówiła chciałem wziąć łyk piwa

 ale się powstrzymałem i najpierw odpowiedziałem.
-Nie dzięki, raczej dam sobie radę. - zacytowałem - a może też się napijesz ?
-Jestem w pracy.
Naglę jakby nigdy nic dosiadła się do nas dziewczyna która była u mnie
z autem, oparła się na łokciu a jego na blacie baru, patrzyła się wprost
na mnie, jakby Diany w ogóle nie było.
-Emm... hej ?
-Co tak sam pijesz ? - spytała
-W sumie nie sam, właśnie rozmawiałem z Dianą..
Spojrzała się podirytowana na Dianę i zaatakowała ja wzrokiem, po czym się uśmiechnęła
i usiadła prosto, dając znać że przyjmuje do rozmowy Dianę.
-Może ty się czegoś napijesz ? - spytałem dziewczyny
-Mam na imię Lisa, i chętnie. A Diana nie pije ?
-Jestem w pracy - wkurzona odwróciła się od nas, wyczyściła jeszcze jeden kufel białą ścierką
i w pełni oddała się obowiązkom, kantem oka atakując mnie wzrokiem.
-Jak tak? Musi ci być nudno samemu w warsztacie, jesteś tam praktycznie
zawsze, i to sam, wiem bo mijam cię w drodze do pracy.
-Jakoś daję radę - skupiłem wzrok w prawie pustym kuflu
-Mówiłeś że miałeś otworzyć biznes z kimś jeszcze, co się z nim stało? Gdzie on jest ?
Jeśli chcieliście razem coś założyć, musiał ci być bliski. - nastała chwila ciszy - ah.. sorki
jestem ciekawska i no nie ukrywam lubię mieszać się w czyjeś sprawy - spuściła głowę - taka
to moja mała wada - znów się na mnie spojrzała - ale każdy ma jakieś, prawda ?
-Raczej tak...  to może piwo ? whisky?
Przez cały czas gdy mówiła jednym okiem non stop patrzyła na okno koło drzwi, jakby na kogoś
czekała.
-Ah.. nie dzięki... emm... ty jesteś już wzięty a ja lubię pić od początku a nie tak w połowię,
to powodzenia, odwiedzę cię jutro w warsztacie - z gracją wstała i wyszła z baru.
Odwrócona do mnie plecami Diana dodała.
-Ładnie sobie pogrywasz... Kim ona jest ? - spojrzała na mnie - Jakaś świrnięta trochę
-Szczerze ? Nie znam jej, parę razy była u mnie na warsztacie z autem i tyle, od tamtego czasu
przychodzi co jakiś czas. - znów wlepiłem wzrok na piwo i po chwili ciszy spytałem - jestem pijany ?
-Em.. trochę już tego wyżłopałeś ale się trzymasz.
-Jestem tu samochodem
-To najwyżej wrócisz pieszo
Odsunąłem piwo
-O nie, to ja już lecę, jak coś to wpadnij z Jane do mnie, za free zrobię wam przegląd - dodałem dwuznacznie puszczając oczko z uśmieszkiem i wyszedłem.
Nie byłem pijany, tylko lekko otępiały. Otwierałem właśnie drzwi do impali gdy na rogu budynku koło baru zauważyłem Lisę, jakiś kolej na nią wrzeszczał, uderzył ją. Szybko podbiegłem i jednym gongiem w twarzy, walnąłem nim o ścianę, zakłopotany wbiegł miedzy budynki, coś mi w nim nie odpowiadało, i chyba nie chciałem wiedzieć co. Złapałem Lisę za ramię, była rozpalona.
-Nic ci nie jest ? Kim on jest ?
Wyrwała mi rękę z dłoni i wkurzona odparła.
-Nikt taki, dzięki za...
-Nie ma sprawy
I wyszła z zaułka, poszła dalej wzdłuż chodnika, ciut mnie to zaskoczyło i pomyślałem że
raczej nie chce mieć z nią jakiś bliższych kontaktów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz