piątek, 29 stycznia 2016

Od Diany (Anastazji)

Dochodziłam do siebie jednak byłam pod nadzorem Marka. Trzeciej nocy wymknęłam sie mimo wszystko z jego rezydencji. Przez las dotarłam do małego domku. Należał do Amet.
Tam znajdowali sie Jane, Alek, łowca i wilkołak którzy zostali złożeni w ofierze.
Zapukałam do drzwi. Szybko mi je otworzyła.
-Zgodnie z umową. Ukryłam ich tu. Tej  nocy się obudzą. Wrócą do żywych. Nie będą pamiętali zaś nic związanego z Markiem. Nawet ciebie.
-To dobrze.
Czekałyśmy. Pierwszy obudził się łowca. Potem wilkołak a następnie Jane. Czarownica teleportowała ich bezpiecznych do swoich domów. Czekaliśmy teraz na Alka. Jednak sie nie budził. Godziny mijały aż nastał ranek.
-Co jest? Czemu on się nie budzi?!-wściekłam się.
Teraz kiedy przechodziłam przemianę w hybrydę byłam bardzo podatna na emocje.
-Nie wiem..
Spojrzałam na brata. Usiadłam obok niej i położyłam jego głowę na swoich kolanach. Pogładziłam go po policzku.
-Mark mu coś powiedział przed śmiercią.
Amet spojrzała się na mnie zdziwiona.
-Co takiego?
-Nie wiem.. nie usłyszałam. Mówił bardzo cicho.
Amet spojrzała na ciało mojego brata. Dotknęła jego czoła.
-Bardzo mi przykro.-powiedziała a ja spojrzałam sie na nią.
-Dlaczego? Co sie stało?
-Mark musiał sie domyślić co szykuję... wypowiedział zaklęcie które zabiło twojego brata. On sienie obudzi.
-Obudzi sie. Wszyscy sie obudzili.-powiedziałam bardzo powoli.
Czułam ze coś sie ze mną dzieje. Coś złego.
-Nie. Przykro mi. Nic na to nie mogę poradzić.
Wzięłam brata na ręce.
-Jesteś słaba. JA poczekam aż sie obudzi. Wezmę go do rezydencji Marka. Teraz jak dopiął swego już nie zagraża mojemu bratu. Będzie żył ze mną przy Marku. Będzie dobrze. Będzie bezpieczny.
-Nie Anastazja. On umarł.
-Bredzisz.
Byłam w amoku. Wyszłam z jej domu niosąc brata na rekach.
On sie obudzi.. musi... Nie mogę zostać sama. Nie może mnie on opuścić. Obiecałam ze zadbam o niego.
W połowie drogi położyłam go na leśnej ściółce i upadłam obok niego na kolana.
Powoli wszystko do mnie docierało.
Straciłam go.
Straciłam brata.
Jestem sama.
Wiedziałam już co sie ze mną dzieje.
Pękło mi serce.
Zamknęłam oczy a łzy popłynęły mi po policzkach.
Po prostu to wyłączyłam .Człowieczeństwo. Życie straciło sens.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz