Pierwszy dzień a raczej noc w pracy była udana. Szef powiedział że się dobrze spisuje więc mam tę prace. Ucieszyłam się. Jane także okazała się miła. Dobrze było jednak kogoś tu poznać.
Kiedy rano wróciła do domu czekało już na mnie śniadanie. Alka jednak nie było w domu. Poszedł do szkoły. Zjadłam szybko tosty i wzięła prysznic po czym położyłam się spać.
Kiedy rano wróciła do domu czekało już na mnie śniadanie. Alka jednak nie było w domu. Poszedł do szkoły. Zjadłam szybko tosty i wzięła prysznic po czym położyłam się spać.
Kiedy wstałam Alek był już w domu.
-Hej-powiedziałam przebierając oczy.-Jak tam w szkole?
-Dobrze. Wiesz.. Poznałem kogoś.
-Jakąś dziewczynę?-zapytałam.
-Nie.. Chłopaka. Starszy ode mnie. Mówił mi że razem pracujecie.
-Co? Kto?
-Alex. Miły jest. Zaproponował że pokaże mi parę ciekawych miejsc w Morganville.
-Alek rozmawialiśmy na ten temat. Nawet go nie znasz.
-Ty też go nie znasz dobrze.
-Wiem tylko tyle że gra w barze w którym pracuje. Nawet z nim nie rozmawiałam.
Czułem że jest coś jeszcze o czym mi nie powiedział.
-Coś się jeszcze stało?
-Em.. Wiesz... Pracujesz z nim więc wiesz..
-Co?
-To wampir.
Teraz do mnie dotarło.. Czułam obecność w barze wampira ale nie wiedziałam kto to.
-Nie podoba mi się to.
-Ale on jest neutralny!
-A jaką masz pewność że nie pracuje dla Marka?!
-Wiem to. Czy byśmy tu siedzieli normalnie i rozmawiali gdyby był jednym z łowców? Już byśmy byli złapani albo byśmy uciekali.
-Nie podoba mi się to. Chyba lepiej będzie jak..
-Co? Znowu się spakujemy i uciekniemy? Nie chcę! Tu jest bezpiecznie! Nic nam nie grozi. Na prawdę Ana.
-Alek lepiej nie ryzykować.
-Chce wreszcie zacząć od nowa. Poznać kolegów. Skończyć szkołę. Żyć normalnie.
-Wiesz że to nie takie proste..
-Na razie nie musi!y uciekać. Proszę..
-Dużo ryzykujemy..
-Wiem ale zaufaj mi.
-Ufam Ci ale to co innego.
-Prosze..
Spojrzałam na niego. Na prawdę mu zależało by tu zostać ale bałam się.
-No dobrze. Ale jak tylko coś zacznie mnie niepokoić. Coś się stanie, będzie wskazywało na niebezpieczeństwo. Spakujemy się i uciekniemy.
-Dobrze.
Przytulił mnie.
-Hej-powiedziałam przebierając oczy.-Jak tam w szkole?
-Dobrze. Wiesz.. Poznałem kogoś.
-Jakąś dziewczynę?-zapytałam.
-Nie.. Chłopaka. Starszy ode mnie. Mówił mi że razem pracujecie.
-Co? Kto?
-Alex. Miły jest. Zaproponował że pokaże mi parę ciekawych miejsc w Morganville.
-Alek rozmawialiśmy na ten temat. Nawet go nie znasz.
-Ty też go nie znasz dobrze.
-Wiem tylko tyle że gra w barze w którym pracuje. Nawet z nim nie rozmawiałam.
Czułem że jest coś jeszcze o czym mi nie powiedział.
-Coś się jeszcze stało?
-Em.. Wiesz... Pracujesz z nim więc wiesz..
-Co?
-To wampir.
Teraz do mnie dotarło.. Czułam obecność w barze wampira ale nie wiedziałam kto to.
-Nie podoba mi się to.
-Ale on jest neutralny!
-A jaką masz pewność że nie pracuje dla Marka?!
-Wiem to. Czy byśmy tu siedzieli normalnie i rozmawiali gdyby był jednym z łowców? Już byśmy byli złapani albo byśmy uciekali.
-Nie podoba mi się to. Chyba lepiej będzie jak..
-Co? Znowu się spakujemy i uciekniemy? Nie chcę! Tu jest bezpiecznie! Nic nam nie grozi. Na prawdę Ana.
-Alek lepiej nie ryzykować.
-Chce wreszcie zacząć od nowa. Poznać kolegów. Skończyć szkołę. Żyć normalnie.
-Wiesz że to nie takie proste..
-Na razie nie musi!y uciekać. Proszę..
-Dużo ryzykujemy..
-Wiem ale zaufaj mi.
-Ufam Ci ale to co innego.
-Prosze..
Spojrzałam na niego. Na prawdę mu zależało by tu zostać ale bałam się.
-No dobrze. Ale jak tylko coś zacznie mnie niepokoić. Coś się stanie, będzie wskazywało na niebezpieczeństwo. Spakujemy się i uciekniemy.
-Dobrze.
Przytulił mnie.
Znowu miałam nocną zmianę. Do baru przyszłam trochę wcześniej. Zajęłam swoje miejsce. Jane jeszcze nie było. Za to był Alex. Podszedł do baru.
-Jedno piwo.-powiedział.
Zaczęła je nalewać.
-Nie mieliśmy się okazji poznać. Jestem Alex.
-Diana-podałam mu piwo.
-Mogę mówić Ana?
Ana.. Jak Anastazja. Zawsze wybierała skojarzone imiona.
-Tak.
-Poznałem twojego brata.
-Mówił mi.
-Co was tu sprowadza? Nie jest nas tu dużo..
Mając na myśli nas chodziło mu oczywiście o wampiry.
-Prywatne sprawy.
-Długo już jesteście..?
-Trochę.
-A reszta rodziny?
-Zadajesz dużo pytań.
-Chcę cię lepiej poznać. Może kiedyś po pracy się wybierzemy gdzieś?
-Nie wiem. Zajęta jestem.
-Brat sobie poradzi.
-Nie o to chodzi..
-Codziennie nie jesteś na pewno na tyle zajęta by nie dać się namówić nawet na małe piwo.
-No nie wiem..
Do baru weszła Jane. Spojrzała na nas i zrobiła dziwną jakby zmartwioną minę poczym ruszyła w naszą stronę.
-Przemyśl to jeszcze.-powiedział Alex i odszedł spoglądając ją Jane.
-Niepokoił Cię?-zapytała podchodząc do mnie.
-Nie. Chciał mnie tylko poznać.
-Uważają na niego. Bywa dziwny.
Jane była człowiekiem. Najwyraźniej o wampirach nie wiedziała. Może dlatego sądziła że Alwx bywa dziwny. Nie wiem.
-Jedno piwo.-powiedział.
Zaczęła je nalewać.
-Nie mieliśmy się okazji poznać. Jestem Alex.
-Diana-podałam mu piwo.
-Mogę mówić Ana?
Ana.. Jak Anastazja. Zawsze wybierała skojarzone imiona.
-Tak.
-Poznałem twojego brata.
-Mówił mi.
-Co was tu sprowadza? Nie jest nas tu dużo..
Mając na myśli nas chodziło mu oczywiście o wampiry.
-Prywatne sprawy.
-Długo już jesteście..?
-Trochę.
-A reszta rodziny?
-Zadajesz dużo pytań.
-Chcę cię lepiej poznać. Może kiedyś po pracy się wybierzemy gdzieś?
-Nie wiem. Zajęta jestem.
-Brat sobie poradzi.
-Nie o to chodzi..
-Codziennie nie jesteś na pewno na tyle zajęta by nie dać się namówić nawet na małe piwo.
-No nie wiem..
Do baru weszła Jane. Spojrzała na nas i zrobiła dziwną jakby zmartwioną minę poczym ruszyła w naszą stronę.
-Przemyśl to jeszcze.-powiedział Alex i odszedł spoglądając ją Jane.
-Niepokoił Cię?-zapytała podchodząc do mnie.
-Nie. Chciał mnie tylko poznać.
-Uważają na niego. Bywa dziwny.
Jane była człowiekiem. Najwyraźniej o wampirach nie wiedziała. Może dlatego sądziła że Alwx bywa dziwny. Nie wiem.
Koło północy do baru przyszedł chłopak który zaczepiał mnie w sklepie.
-Witam ślicznotki. Dwie w tym samym miejscu. Fascynujące.
-Podać coś?-zapytałam.
-Tak.
-Co takiego?
-Swoje imię z dodatkiem numeru telefonu.
-A do picia?
-A do picia po proszę piwo.
Nalałam mu.
Zagadywał jeszcze trochę do Jane. Dziwny ale miły chłopak.
-Ja jestem Dean a wy?
-Dziewczyny można was prosić?-zawołał nagle szef.
-Przepraszamy- powiedziałam i wraz z Jane poszłyśmy na zaplecze do szefa. Ciekawe co chciał..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz