Coś się działo. Wiedziałam to, czułam to w kościach. Każda część mnie krzyczała "Uciekaj!".. Jednak jeszcze nie wiedziałam co sie kroi.
Jane nie było w pracy już trzeci dzień. Alexa też nigdzie nie widziałam.
-Alek spotkałeś sie może z Alexem w ciągu.. ostatnich czterech dni?
-Nie-powiedział szczerze- Nigdzie go nie ma.
-Właśnie wiem. Nie przychodzi ostatnio do pracy. Wiesz.. coś sie tu szykuje. Moja koleżanka z pracy znikła po tym jak poszła gdzieś z Alexem. Nie wiesz czy on sie karmi?
-Em.. z tego co mi mówił od zawsze wolał prosto z żyły.
-I tego sie obawiałam. Jak sie tylko z tobą skontaktuje masz mi o tym powiedzieć. Mam z nim do porozmawiania.
-Ana co się dzieje?
-Niepokoi mnie on. Groził Jane po tym jak ona ostrzegła szefa by pilnował Alexa bo podobno chce mi coś zrobić. Słyszałam jak rozmawiał z nią. On jest niebezpieczny!
-Nie prawda... on jest fajny.
-Alek ile fajnych wampirów spotkaliśmy w ciągu prawie 100 lat?
-No żadnego..
-Właśnie. Oni nie są fajni.
-Zapominasz że my też należymy do ich rasy.
-My jesteśmy inni. Nie karmimy się krwią a przynajmniej dopóki nie musimy. Zabieramy ją od weterynarzy. To krew zwierząt a mimo to i tak pijemy ją jak już musimy a poza tym nikt przez to nie cierpi. Nawet zwierzęta.
-Ja wiem ale to był nasz wybór. Inne wampiry też maja prawo wybierać i nie koniecznie muszą wybrać naszą drogę.
-Dlatego są złe. Nie możemy ufać nikomu jasne? Zrobisz sobie wolne w szkole. Nie będziesz wychodził z domu.
-A ty?
-JA jestem starsza i sie tobą opiekuję.
-Jesteś starsza tylko o 3 lata a poza tym jesteś dziewczyną! To ja powinienem sie tobą opiekować.
-Alek czasy sie zmieniły. Kobiety są na równi z mężczyznami a ty jesteś moim młodszym bratem. Musze wyjść. zostań tu.
-Dobrze..-westchnął.
Wyszłam z domku i skierowałam sie do pobliskiego warsztatu. To było jedyne co mi przyszło do głowy.
-Dean?-zawołałam wchodząc do budynku.
-Diana?-zdziwił się-Co tu robisz? Przyjechałaś skorzystać z darmowego przeglądu?
-Nie, w gruncie rzeczy nie mam samochodu a nawet prawa jazdy. Przyszłam cie o coś zapytać.
-Zamieniam sie w słuch.
-Widziałeś ostatnio Jane?
-No wtedy w barze a dlaczego pytasz? Coś sie stało?
-Wiesz.. od czterech dni nie mam z nią kontaktu.
-Może jest chora.
-Wątpię.
-Myślisz że mogło coś jej sie stać?-spoważniał.
-Możliwe. Gdybyś ja widział albo czegoś sie dowiedział poinformujesz mnie? Byłabym wdzięczna.
-Tak, jasne.
-Dzięki. Musze już iść bo brata zostawiłam samego. Pa!
-Do zobaczenia.
Wróciłam do domku. Nie wiem dlaczego tak sie martwiłam o Jane. Ledwo ja znałam.. a poza tym była człowiekiem. Jednak polubiłam ja a czułam ze z jakiś dziwnych powodów jej zaginięcie jest związane ze mną. Podpowiadał mi to mój "szósty wampirzy zmysł". A on nigdy nie zawodził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz