niedziela, 21 lutego 2016

Od Alice

  Stałam przed Danem wysłuchując jego kazania, gdy staliśmy w domu jednego z wampirzych gnid. Dan nie chciał mnie wziąć, ale uznał, że skoro wpakowalam sie sama do samochodu nie ma innego wyjścia.
-Nie powinnaś ze mną jeździć. Zajmij się Samem.
  Spojrzałam na niego spod byka.
-Co cie to obchodzi? - odparłam chłodno.
-Bo jakby nie patrzeć jestem twoim... hmm... opiekunem?
-Mam dwadzieścia lat...
-Mimo wszystko znasz zasady.
  Milczałam.
  Odsunęłam się w prawo do wielkiej gablotki z książkami z jakimiś dziwnymi słowami.
-Po jakiemu to? - spytałam spoglądając na Dana.
  Przeładował broń i spojrzał na mnie. Wygrzebał się spod sterty książek i podszedł do mnie, zerknął na kartkę a potem na mnie.
-To są zaklęcia. Nie wypowiadaj żadnego, bo istnieje prawdopodobieństwo, że nas wysadzi w kosmos lub cokolwiek innego.
-Musze wykonać telefon. - zadzwoniłam do Sama i próbowałam się z nim umówić.

  Udało mi się. Wyszykowana wyszłam z domu i podeszłam do pobliskiego parku. Był punktualnie, nie odzywał się wcale. Wyglądał dziwnie. Jakby blady.
-Kim jesteś i czego chcesz? - spytał wreszcie.
-Jestem twoją siostrą. - odparłam spokojnie, ale gdybym mogła to cisnęłabym w niego soplem lodu. - Musisz mnie pamiętać. Jefferson Square, 1997 rok? 20 maja... Mama i tata zamordowani przez wampry. Od tamtej pory ich nienawidzisz. A o mnie zapomniałeś od kiedy przyszli po mnie do Domu Dziecka. Pokłóciliśmy się, bo bałam się, że zostałam bez ciebie. Dałam Ci wyrzuty sumienia a Ty popchnąłeś mnie na ścianę na strychu, upadłam i uderzyłam głową o parapet. Wtedy zła wyszłam z pokoju i więcej mnie nie widziałeś.
  Zaszokowany wpatrywał się we mnie. Potem się uśmiechnął.
-Widziałem przez okno z piątego piętra.
  Zaśmiałam się.
-Racja, byłeś wtedy z Panią Hoffer na lekcji niemieckiego.
-Pamiętasz wszystko? - zdziwił się.
-Jak widać...
-Nie wierzę, że jesteś moją siostrą.
-Dlaczego?
-Jesteś zbyt seksowna na moją siostrę. - zaczęliśmy się śmiać. - A co zaczęłaś studiować?
-Skończyłam kryminologię w Kanadzie, a teraz przyjechałam tu by Cię odnaleźć gdzie wszystko się zaczęło. - odgarnęłam włosy.
-Nie wierzę, że to ty...
-Tęskniłam za Tobą... - szepnęłam zbyt cicho, by usłyszał.
  Ale usłyszał.
  Przytulił mnie i podniósł z taką łatwością, że sam mnie zaskoczył.
-Myślałem, że się nie zobaczymy...
-Ja też... - uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego.
  Odnalazłam brata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz