sobota, 27 lutego 2016

Od Kory

Ta Alice mnie intrygowała. Byłam świadkiem tego wszystkiego. Jaki Pan? Kiedy zobaczyłam ją w pokoju Sama jedyne co sprawiło ze poszłam sie z nią przywitać było sprawdzenie tej dziwnej poświat która ja otacza. Jako że nie jestem człowiekiem a istotą nad naturalną widzę rzeczy których nie widzą ludzie, np. aury które otaczają inne istoty. Alice otacza taka blado żółta poświata jednak przenika przez nią podejrzana czarno czerwona aura. To mogło świadczyć tylko o jednym.. jej dusza należała do kogoś.. i ten ktoś nie był dobry. Dlaczego to wiem? Aura jest odzwierciedleniem duszy jak i emocji. Dzięki niej łatwo zorientować się w jakim kto jest nastroju oraz stan jego duszy. Ludzie którzy zaprzedali swoje dusze demonom z rozdroży w zamian za coś i ich życie potrwa 10 lat (z reguły takie są zasady) im bliżej jest odebrania duszy tym ich aura jest bardziej przezroczysta a zajmuje ją coś w stylu czarnej mgły. Mimo umiejętności widzenia aury nie wykorzystuje tego by komuś pomagać. No przynajmniej nie od śmierci Grega bo kiedy żył.. pomagałam mu rozwiązywać sprawy. Wychowywał mnie na łowce. Zmiennokształtny łowca? To coś nowego.

***

Alice wybiegła z domu a Sam za nią. Jednak po chwili wrócił.
-Nie wiem co tu jest grane ale wcale mi sie to nie podoba. Jaki cholerny Pan?-powiedział Sam.
Przekrzywiłam głowę. Wszystko by to wyjaśniało. Czyżby zaprzedała duszę komuś albo była winna coś? Nie podobało mi sie to. Bo jeśli "ktoś ją okłamał" w sprawie że Sam jest jej bratem.. Może ten koś wcale nie kłamał a ona musiała sie zakręcić przy Samie i Deanie? Jeśli ten ktoś chce pozbyć sie braci? Nie mogłam przecież dopuścić do tego. Mogłabym wyciągnąć informacje od Alice ale to by mogło grozić wyjawieniem tego kim jestem. A teraz nie mogłam do tego dopuścić.
Zaszczekałam.
-Głodna?-zapytał Dean.
Warknęłam co miało znaczyć "nie".
-To co?
-Weź ja może na spacer?-powiedział Sam.
-Nie chce mi się.-powiedział i poszedł do salonu po czym rozwalił sie na kanapie.
Ja wskoczyłam na fotel, położyłam sie i patrzyłam sie chamsko na niego.



Rzucił we mnie poduszką i usiadł. Włączył laptop i zaczął przeglądać wiadomości.
-Sam mam chyba sprawę dla nas.
Obgadali wszystko. Mi śmierdziało demonami. Mieli już sie zbierać a ja miałam zostać z Bobym.. Żadne mi takie! Jadę z nimi!
Zbierali sie już. Ja wymyśliłam jak mogę wygrać wycieczkę z nimi.
Zabrałam Deana nóż. To był jego ulubiony. Zaczęłam się nim bawić uważając by nie dotknąć ostrza i tym bardziej się nie zranić. Ten nóż bym na moje nieszczęście srebrny! Srebro na zmiennokształtnych działa tak samo jak na wilkołaki. Może nas nawet zabić.
-Oddaj!-powiedział Dean a ja nie zamierzałam wykonać jego polecenia.



-Nie pojedziesz z nami.-powiedział.
Zaszczekałam wzięłam nóż w pysk uważając na srebrną ostrą części uciekałam.
-Dobra możesz jechać tylko oddaj!-powiedział.
Zadowolona położyłam nóż na podłodze i pobiegłam do samochodu. Sam akurat otwierał drzwi więc wskoczyłam przez nie na tył.
-Dean Ci pozwolił?-zapytał a ja zaszczekałam merdając ogonem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz