***
Alice wybiegła z domu a Sam za nią. Jednak po chwili wrócił.
-Nie wiem co tu jest grane ale wcale mi sie to nie podoba. Jaki cholerny Pan?-powiedział Sam.
Przekrzywiłam głowę. Wszystko by to wyjaśniało. Czyżby zaprzedała duszę komuś albo była winna coś? Nie podobało mi sie to. Bo jeśli "ktoś ją okłamał" w sprawie że Sam jest jej bratem.. Może ten koś wcale nie kłamał a ona musiała sie zakręcić przy Samie i Deanie? Jeśli ten ktoś chce pozbyć sie braci? Nie mogłam przecież dopuścić do tego. Mogłabym wyciągnąć informacje od Alice ale to by mogło grozić wyjawieniem tego kim jestem. A teraz nie mogłam do tego dopuścić.
Zaszczekałam.
-Głodna?-zapytał Dean.
Warknęłam co miało znaczyć "nie".
-To co?
-Weź ja może na spacer?-powiedział Sam.
-Nie chce mi się.-powiedział i poszedł do salonu po czym rozwalił sie na kanapie.
Ja wskoczyłam na fotel, położyłam sie i patrzyłam sie chamsko na niego.
Rzucił we mnie poduszką i usiadł. Włączył laptop i zaczął przeglądać wiadomości.
-Sam mam chyba sprawę dla nas.
Obgadali wszystko. Mi śmierdziało demonami. Mieli już sie zbierać a ja miałam zostać z Bobym.. Żadne mi takie! Jadę z nimi!
Zbierali sie już. Ja wymyśliłam jak mogę wygrać wycieczkę z nimi.
Zabrałam Deana nóż. To był jego ulubiony. Zaczęłam się nim bawić uważając by nie dotknąć ostrza i tym bardziej się nie zranić. Ten nóż bym na moje nieszczęście srebrny! Srebro na zmiennokształtnych działa tak samo jak na wilkołaki. Może nas nawet zabić.
-Oddaj!-powiedział Dean a ja nie zamierzałam wykonać jego polecenia.

-Nie pojedziesz z nami.-powiedział.
Zaszczekałam wzięłam nóż w pysk uważając na srebrną ostrą części uciekałam.
-Dobra możesz jechać tylko oddaj!-powiedział.
Zadowolona położyłam nóż na podłodze i pobiegłam do samochodu. Sam akurat otwierał drzwi więc wskoczyłam przez nie na tył.
-Dean Ci pozwolił?-zapytał a ja zaszczekałam merdając ogonem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz