piątek, 19 lutego 2016

Od Kory

Zaginiona siostra Sama? Ciekawe..
Oczywiście byłam świadkiem ich rozmowy w drzwiach. Codziennie przecież obserwowałam Deana i Samuela.
Alice mnie zaciekawiła. Musiałam z nią porozmawiać.
Oczywiście mi sie to udało. Zastałam ja w sklepie.
-Hej... słuchaj.. jestem koleżanką Sama. Słyszałam o waszej rozmowie.
-Nie chcę o tym rozmawiać.
-Proszę. Na prawdę jesteś jego siostrą?
-Tak.
-Nie wiedziałam ze miał.. ma rodzeństwo. Dlaczego dopiero teraz postanowiłaś go odnaleźć?
-To jest moja sprawa.
-Mogę ci pomóc. Porozmawiać z Samem i zachęcić go do spotkania z tobą.
-Mogłabyś?
-Tak.
Zaprosiłam ja na kawę. W kawiarni opowiedziała mi swoja historię. Zaintrygowała mnie.



Cały czas słuchałam jej zaciekawiona. Byłam ciekawa tylu rzeczy! W końcu musiałam wiedzieć jak najwięcej! Dlaczego? Z powodu listu Grega. Prosił mnie o coś w nim i jako że to była jego ostatnia wola musiałam to zrobić. Osobiście i tak chciałam. Lubiłam dowiadywać się różnych rzeczy, taka była moja natura- byłam ciekawska. Dlatego nadawałam się na łowce. Umiałam zebrać wszystkie potrzebne informacje szybko i sprawnie. A to że byłam zmiennokształtna tylko działało na moja korzyść.
Po rozmowie z Alice pożegnałyśmy się. Obiecałam jej ze postaram sie os wskórać w jej sprawie. Jednak to na razie nie było ważne.. a przynajmniej nie najważniejsze. Musiałam najpierw zrobić to co zaczęłam. Czyli być jak najbliżej Deana i Samuela.

***

Wieczorem postanowiłam pobiegać. Los chciał zę zobaczyłam Samuela. Także biegał.
-Czas na pośpieszenie akcji.
Przemieniłam sie w sukę husky'go. Położyłam się obok ławki przy której za chwilę miał przebiec Sam.
Kiedy biegł zaczęłam piszczeć. Zatrzymał się.
-Cześć piesku.. co sie stało?-zapytał zbliżając sie do mnie.
Rozłożyłam sie na chodniku i zaczęłam ciężko oddychać.
-Gdzie masz właściciela? Coś ci dolega?
Ukucnął przy mnie a ja spojrzałam sie na niego.
Samuel kochał zwierzęta. To była dobra zagrywka. Nie wiedząc co dalej począć wziął mnie na ręce jako że udałam wyczerpaną, niezdolną do wstania.
Byłam drobną psinką. Sam zaniósł mnie do ich domu. Reakcja Boby'ego była bezcenna.
-Co to?!
-Pies? Nie widziałeś nigdy psa?
Sam położył mnie na kanapie.
-Widziałem! Ale co ten pies robi u nas w domu?! Po co go przyniosłeś?
-To jest ona i najwyraźniej sie zgubiła albo została porzucona. Coś jej chyba dolega.
-Taaa.. mało mamy problemów! Po cholerę nam jeszcze pies do tego?
Dean wszedł do salonu.
-Czyj to pies?
-Sam postanowił otworzyć u nas przytułek dla znajd!
-Ej... śliczna jest. I te oczy..
Taa.. oczy miałam swoje. Jedno idealnie błękitne a drugie prawie czarne.
-Skądś znam te oczy..-powiedział Sam.
-Zostaje u nas?-zapytał Dean.
-Trzeba ja zabrać do weterynarza.
-Litości!-powiedział Boby i wyszedł z pomieszczenia.
Chłopaki postanowili ze tę noc spędzę na kanapie w salonie a jutro zabiorą mnie do weterynarza. Jeszcze czego... Rano to ja będę "nowo narodzona".

***

I tak też sie stało. Rano obudziłam Sama wskakując mu na łózko. Nie wszyscy byliby przyzwyczajeni do bycia w ciele psa.. ale ja nie robiłam tego pierwszy raz.
-Cześć psinka. Lepiej sie już czujesz widzę.
Zaszczekałam.
Przed południem chłopaki oglądali coś w telewizji. Zaczynało mi sie nudzić. Na szczęście po chwili pojechali wszyscy gdzieś a ja wreszcie przemieniłam się w swoją ludzką postać. Wzięłam prysznic, zjadłam i położyłam sie na kanapie w salonie. Włączyłam sobie telewizor. Niestety to długo nie trwało bo po chwili znów musiałam wrócić do zwierzęcej formy bo wrócili.
Miała mną dzieje że przez bycie ich pupilkiem będę mogła być bliżej nich oraz że zbiorę wszystkie informacje.. oraz zrobię to co było napisane w liście.
A mianowicie obiecałam Gregowi ze będę pilnowała ich, że nie dopuszczę by coś sie im stało. Miałam ich bronić. Postać którą przybrałam by być z nimi idealnie pasowała. W końcu pies także dba o bezpieczeństwo swoich właścicieli. Ale tu nie chodziło o zwykłych włamywaczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz