wtorek, 16 lutego 2016

Od Katherine

  Nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego mylą mnie z jakąś Katherine, dlaczego nie kojarzę niektórych osób, faktów, zdarzeń. Dean i Sam nie chcą mi nic powiedzieć, nie mogę wychodzić sama na zewnątrz, nie mogę patrzeć na jedzenie, mogę pić jedynie krew ludzką albo zwierzęcą. Boje się. Nie wiem co się dzieje ani dlaczego musze pić krew, to chore. Obawiam się,  że dzieje się ze mną coś złego... może oszalałam? Jestem nienormalna?
  Straciłam pamięć. Kojarzę tylko Deana, Sama i oczywiście swoją rodzinę. Jednak mam dziwne napady strachu, dziwne drgawki bez powodu... Sam mówi, że boi się ze gdy zasne obudzi się znów ta jakąś Katherine.
  Nie rozumiem o co chodzi. Jestem jakby pi ciężkim szoku, tak mi tłumaczą.
  Wyszłam wreszcie z pokoju, skierowałam się do kuchni i wyjelam z lodówki pierś z kurczaka i zachciało mi się zrobić obiad chłopakom. Choć nigdy, jak dobrze pamiętam,  nie zabierałam się za gotowanie a na sam widok czegoś jadalnego mnie odrzucało. Teraz jednak było inaczej.
  Zaplanowałam zrobić coś niby prostego ale dobrego, czym wszyscy moglibyśmy się najeść. Wypakowałam z lodówki to, co mi odpowiadało. Cicho, bez hałasu patelniami poruszałam się po kuchni i wymyśliłam w trakcie smażenia piersi z kurczaka - hamburgery. Ale nie takie zwykłe, wypasione.
  Raz gdy pracowałam w restauracji nauczono mnie robić takie idealne, że aż nabrałam ochoty je zrobić. Nie wiedziałam jak mogłam się odwdzięczyć im za to, że się mną zajmowali i dali mi dach nad głową i jestem bezpieczna.
-Mowie Ci stary, powinieneś uważać... - wszedł do domu Dean prowadząc rozmowę z Samem.
-Zadbam o swój tyłeczek,  Ty za to mógłbyś swojego pilnować.
-Co tak pachnie? - usłyszałam Bobby'ego
  Weszli do kuchni i zaskoczeni wpatrywali się jak szaleje w kuchni. Na szczęście nie zrobiłam im żadnego syfu na blatach.
-Co ty... - zaczął zdziwiony Sam.
-Czujesz się lepiej? - spytał Dean.
-Trochę. - odparłam cicho pod nosem.
-Co się stało,  że gotujesz?
-Nie narzekaj, jestem głodny jak wilk a fajnie mieć kobietę pod dachem. - mruknął Sam.
  Zdenerwowana cisnelam garnkiem o blat i odwróciłam się w stronę Sama.
-Bez takich żarcikow o kobietach w kuchni, jasne? Uprzedmiotować kobietę - najlepszy sposób na żarciki nie?
-Dobra... przepraszam...?
  Chłopaki z tyłu śmiali się z Sama a ja odwróciłam się i gdy skończyłam, wyszedł mi tak jak chciałam. Był idealną kompozycją smaku jak na hamburgera.
-A Ty nie jesz...? - spytał Dean.
  Bez słowa weszłam do pokoju i położyłam się pod kocem w łóżku wpatrując się w drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz