sobota, 20 lutego 2016

Od Dean'a

We trójkę pojechaliśmy się przejechać, tylko po to że wyczaiłem podstęp,mz grubsza też Bobby
-Sam, mówiłeś że kojarzysz te oczy, wiesz kto ma takie oczy ? - powiedział Bobby
-Zmiennokształtni - smutno odetchnął
-Nie obchodzi mnie czym to jest, aktualnie ma kłaki i się ślini do auta nie ma wstępu-powiedziałem
patrząc się prosto na ulicę, trzymając kierownice.
-Tylko czego ona chce ? - dodał Sam
-Baby ! Osaczeni przez Baby ! Jesteśmy jak w trójkącie bermudzkim.
-Trójkącik ? Mnie się podoba ja i one, nie brzmi źle - uśmiechnąłem się odwracając wzrok w
stronę Sama siedzącego obok
Chłopaków trochę zatkało to co powiedziałem i poniekąd chyba obrzydziło.
-Dobra po koleji... - przerwałem Samowi
-Słyszycie ?
-Co ?
Zaparkowałem auto na parkingu i wyszedłem bez słowa rozglądając się, chłopaki spojrzeli po sobie, nagle na auto spadł soczysty kleks wypuszczony prosto z ptasiego tyłka.
-No nie ! - rozłożyłem ręce
-To nic ! Prawdziwą torpedę dopiero szykuje, daj mi chwilę to zmienię kolor twojego autka! - zaśmiał się gołąb siedzący na lampie parkingowej zaraz przy aucie.

-Dupek ! Jak ja ci zaraz ! Nie żyjesz ! czuj się już rosołem !
Wyciągnąłem broń i już miałem strzelać gdy Sam podszedł.
-Dean... ludzie się patrzą - powiedział szeptem
-Tak ! uciekaj tchórzu ! pizdeczka z ciebie jak ta lala ! - gołąb dalej sie śmiał
Wyciągnąłem broń i juz naciskałem na spust gdy Sam opuścił mi ręce.

-Uspokój się - zdenerwowany mówił przez zęby
Wszedłem do auta.

Odjechaliśmy. Wycieraczki nie zmyły gówna lecz tylko go roztarły.
-Dean.. - zaczął Sam
-Ale ten gnojek.. ! - przerwał mi Bobby siedzący z tyłu
-To gołąb - powiedział zażenowany
Naburmuszyłem się
- kiedy mi to przejdzie ? ( w trakcje przemiany w wilkołaka odziedziczyłem kilka zwierzęcych zmysłów dlatego między innymi teraz rozumiem mowę zwierząt i wiem że haski to nie prawdziwy pies)
-Nie wiem, może zaraz, może za tydzień - dodał z uśmiechem Bobby
Zapanowała chwila ciszy którą przerwał Sammy
-Doba to jeszcze raz.. po kolei. Pies nie pies u nas w domu, jakaś wariatka podająca się za siostrę i... - przeciągnął
-I narazie tyle - skończył Bobby
-Dean... wiesz ze ona może być siostrą... - niepewnie powiedział Sammy
-Nie ma takiej opcji !
-Znałeś ojca, wiesz jaki był.
-Robił co tylko w jego mocy, nie zdradził.
-Kiedy powiedziałem tacie, że boję się potworów z szafy, on mi dał czterdziestkę piątkę.
-A co miał zrobić?
-Ale ja miałem dziewięć lat! Powinien był powiedzieć: „Nie bój się ciemności”.
-To nic nie znaczy - w tym momencie ostro się wkurzyłem ale po głowie chodziło mi wiele myśli typu ,,czy to jest możliwe?"
-Puki co ja będę pilnował pchlarza a wy zajmijcie się ,,siostrą" - powiedział spokojniej Bobby

Wróciliśmy do mieszkania, ona nadal tu była. Zjadłem coś na szybko, odświeżyłem się i już miałem wychodzić z domu gdy zatrzymał mnie głos Sama.
-A ty gdzie ?
-Po ciasto, skończyło się.
Sam spojrzał sie na pusty plastik po cieście.
-Weź też jajka.
-Piwo się kończy ! - dodał Bobby gdy zamykałem drzwi




Bobby.

Siedziałem przed TV z psem i oglądałem wiadomości, Sammy jeszcze chwilę patrzył się na drzwi którymi wyszedł Dean. Ostatnio relacje między nimi się popsuły, a Sammy... Sammy strasznie się zmienił, niby je zdrowo, biega, mówi jak on, zachowuje się tak jak to przystało na niego ale czasami ma gorsze chwile,z reguły nie przeklina a gdy przyszła tamta kobieta wybuchnął jakby już ją znał i nie miał z nią najlepszych relacji. Jeśli chodzi o mnie to, wiem ,że to jest możliwe, ta cała siostra ale tak czyś jak trzeba to sprawdzić.
Sam zarzucił kurtkę i wyszedł nic nie mówiąc.
O co tym razem poszło ? Nie załapałem...
Pogłaskałem psa po łbie i powiedziałem.
-Co ty od nas chcesz?
Nastroszyła lekko uszy, spojrzała się na mnie tępym wzrokiem i po chwili wywaliła jęzor, jakby nic do niej nie dotarło.
,,Dobra jest" pomyślałem. Musi być albo głupia albo ma poważny problem ,że przyszła do nas. Z drugiej strony Dean nie jest do końca pewny co do jej tożsamości, czuje tylko różnice między innymi psami a ty, może wyczuł u niej jakąś chorobę, niektóre psy to potrafią. Moglibyśmy się dowiedzieć prawdy za pomocą jakieś mikstury, czaru, zaklęcia ale nie pamiętam... powoli staje się bezużyteczny, nie mówię o tym chłopcom ale Dean pewnie już wie, alzheimer postępuje... Będą musieli się sami wszystkiego nauczyć...




Dean.


-Jesteś zły - powiedział Cas
-Nie twój interes.... To od czego zaczynamy ?


(Pojechaliśmy znaleźć róg obfitości)

...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz